Długo to piwo leżało w lodówce... Schowane na górnej półce, jakoś nie pod ręką, a że i okazji do wypicia czegoś dobrego mam ostatnio jakby mniej... Ale w końcu przyszedł na nie czas, i w szklance wylądował irlandzki klasyk - stout z browaru Carlow. Oczywiście większości stout będzie się kojarzył z wodnistym Guinnessem (czemu nie ma już w Polsce mocniejszej wersji Foreign?), więc nic dziwnego, że wielu po spróbowaniu tego piwa odpuszcza sobie temat. Lub co gorsza - bierze go za wzór, wyznacznik stylu, i porzuca dalsze poszukiwania! A szukać warto, i takim właśnie znaleziskiem jest to piwo. Nie jest tanie - w zależności od tego, kto je sprowadza, potrafi kosztować od 12 do 20 złotych (w Irlandii o dziwo wcale nie jest wiele tańsze), więc to już spora inwestycja. Ale wszyscy mówią, że warto, więc grzechem byłoby nie spróbować. Jak ta próba wypadła? Zapraszam dalej.
Mały blog o alkoholach; wrażenia z degustacji trunków wszelakich - od piwa, przez whisky, koniaki, wódki i wszelkie napoje dostarczające ciekawych doznań smakowych.
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
czwartek, 17 kwietnia 2014
7 Sadów Cydr Jabłkowy
Zrobiło się cieplej, więc pora wyleźć z domu. Niekoniecznie gdzieś daleko, wystarczy na balkon. A że na balkon nie wypada tak z pustymi rękami, to była świetna okazja, żeby ruszyć ponownie z cydrami.
Dziś padło na cydr 7 Sadów. Może niezbyt to ambitna propozycja, wszak za 8 złotych za dużą butelkę ciężko oczekiwać cudów, ale od czegoś trzeba zacząć (a przy okazji ustawić poprzeczkę). A że ponoć ma to być w Polsce rok cydru, to być może w sklepach pojawi się trochę interesujących trunków.
Producentem tego cydru jest firma h2o drinki, która co ciekawe na własnej stronie nie chwali się tym produktem, ma za to w ofercie także inne cydry (czyżby rebranding?), co ciekawe - posiadające ponoć certyfikat koszerności.
Wracając jednak już do 7 Sadów - pora otworzyć butelkę i co widzimy? Plastikowy korek... Wiem, że przy takiej cenie trzeba trochę wyhamować z wymaganiami, ale czy naturalny korek tak bardzo zwiększył by koszty? A estetyka i postrzeganie produktu na pewno byłoby dużo lepsze. Tym bardziej, że korki naturalne można znaleźć nawet w tanich winach musujących za dychę. A plastik, mi przynajmniej, kojarzy się jednoznacznie z tanimi musami winopodobnymi. Zobaczymy, co będzie dalej...
Dziś padło na cydr 7 Sadów. Może niezbyt to ambitna propozycja, wszak za 8 złotych za dużą butelkę ciężko oczekiwać cudów, ale od czegoś trzeba zacząć (a przy okazji ustawić poprzeczkę). A że ponoć ma to być w Polsce rok cydru, to być może w sklepach pojawi się trochę interesujących trunków.
Producentem tego cydru jest firma h2o drinki, która co ciekawe na własnej stronie nie chwali się tym produktem, ma za to w ofercie także inne cydry (czyżby rebranding?), co ciekawe - posiadające ponoć certyfikat koszerności.
Wracając jednak już do 7 Sadów - pora otworzyć butelkę i co widzimy? Plastikowy korek... Wiem, że przy takiej cenie trzeba trochę wyhamować z wymaganiami, ale czy naturalny korek tak bardzo zwiększył by koszty? A estetyka i postrzeganie produktu na pewno byłoby dużo lepsze. Tym bardziej, że korki naturalne można znaleźć nawet w tanich winach musujących za dychę. A plastik, mi przynajmniej, kojarzy się jednoznacznie z tanimi musami winopodobnymi. Zobaczymy, co będzie dalej...
wtorek, 15 kwietnia 2014
The Glenlivet 18 YO
Jakiś czas temu podzieliłem się wrażeniami z degustacji Glenliveta 12 YO, dziś pora na nieco starszego przedstawiciela rodziny, czyli Glenliveta w wersji 18 - letniej. Kiedyś miałem już krótkie spotkanie z całym oficjalnym klanem (poza wersją 25 yo), i ogólne wrażenie to spokojna whisky dla zwykłych ludzi, którzy chcą czegoś innego niż różne wcielenia ballantinesów, chivasów itp. (no, może trochę odchodzi od tego stereotypu Nadurra, ale niezbyt mocno). Dziś pozwolę sobie na nieco dłuższe posiedzenie przy pełnoletniej wersji. Czego można się po niej spodziewać? To na chwilę obecną chyba jeden z najtańszych 18 - letnich maltów na rynku, a że w dzisiejszych czasach nie ma nic za darmo, to na cuda nie ma co liczyć. Może jednak przynajmniej solidna whisky do poczęstowania gości?
Sam trunek jest rozlewany w mocy 43%, a do leżakowania wykorzystywane są beczki z dębu amerykańskiego i francuskiego. Producent wspomina o beczkach z pierwszego i drugiego napełnienia ale nie informuje niestety, jaki procent destylatu w butelce z nich właśnie pochodzi. Znając życie... ale ok, nie należy się źle nastawiać. Zatem do dzieła.
Sam trunek jest rozlewany w mocy 43%, a do leżakowania wykorzystywane są beczki z dębu amerykańskiego i francuskiego. Producent wspomina o beczkach z pierwszego i drugiego napełnienia ale nie informuje niestety, jaki procent destylatu w butelce z nich właśnie pochodzi. Znając życie... ale ok, nie należy się źle nastawiać. Zatem do dzieła.
piątek, 11 kwietnia 2014
Houblon Chouffe
Piwny wirus rozprzestrzenia się po całym świecie, i wszędzie teraz zaczynają warzyć gatunki dziwne, niszowe itp. - o tym wiedzą teraz wszyscy nieco bardziej zainteresowani piwem. Czy to dobrze, czy źle - ciężko powiedzieć. Jak dla mnie to nawet całkiem ciekawe, o ile przy okazji zachowa się też proporcję i odpowiednio podejdzie do klasycznych stylów, nie zaniedbując ich zupełnie.
Istnieje też moda na łączenie klasyki z nowoczesnością, co skutkuje powstawaniem najróżniejszych hybryd. I z taką mam dziś do czynienia. Bo Houblon to nic innego, jak połączenie klasycznego belgijskiego tripela z ipą. Widziałem już podobne twory na półkach sklepowych, ale szczerze mówiąc nigdy nie miałem z nimi bliżej do czynienia. A że piwa belgijskie darzę szczególnym, choć może niezbyt widocznym tutaj, uczuciem, to do takich mezaliansów podchodzę dość ostrożnie. Ale zawsze warto sprawdzić, jakie są efekty takich działań.
Istnieje też moda na łączenie klasyki z nowoczesnością, co skutkuje powstawaniem najróżniejszych hybryd. I z taką mam dziś do czynienia. Bo Houblon to nic innego, jak połączenie klasycznego belgijskiego tripela z ipą. Widziałem już podobne twory na półkach sklepowych, ale szczerze mówiąc nigdy nie miałem z nimi bliżej do czynienia. A że piwa belgijskie darzę szczególnym, choć może niezbyt widocznym tutaj, uczuciem, to do takich mezaliansów podchodzę dość ostrożnie. Ale zawsze warto sprawdzić, jakie są efekty takich działań.
Subskrybuj:
Posty (Atom)