Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Whisky. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Whisky. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 sierpnia 2017

Booker's 7YO 63,7%

Po długiej przerwie naszło mnie ponownie na bourbon. Próbuję tego typu whisky ostatnio jakoś bez przekonania, bo też i ciężko trafić mi na coś, co by mnie specjalnie poruszyło (a nie poruszyło zbytnio mojego portfela naturalnie!). Zacząłem przeglądać zapasy, już zwątpiłem, że w ogóle coś znajdę, a tu jest! Booker's, klasyczna, siedmioletnia wersja (nie, to nie rye, co to został tym ponoć najlepszym), nieskromne 63,7% wyciśnięte z batchu (cóż za piękne spolszczenie!) 2015-02. Niby siedem lat to niewiele, ale to jednak bourbon, no i bourbon z wyższej półki, czyli że powinny trafiać do niego nieco lepsze beczki. W sumie nawet nie o wiek się martwiłem, bardziej o moc. Szóstka z przodu wróży trudne chwile dla nosa i podniebienia.Więc na wszelki wypadek woda w pogotowiu, i do dzieła!

czwartek, 11 maja 2017

Ben Nevis 1992/2009 57,1% c. 2624 High Spirits

Dziś znów whisky z sampla. Trafiło na Ben Nevis. Dla wielu osób może to być whisky anonimowa, i w sumie nic dziwnego - na stoiskach alkoholowych w marketach jej się nie znajdzie, oficjalne edycje trudno utrafić nawet w lepiej zaopatrzonych sklepach tzw. "specjalistycznych". Niezależne rozlewy, choć ogólnie jest ich sporo, to raczej też domena wyspecjalizowanych sprzedawców. Trochę taki towar "dla tych, co wiedzą". Sam destylat ma opinię interesującego, ale też lekko specyficznego. Na moim blogu będzie to chyba pierwsza whisky z tej destylarni, ale akurat to edycja (ponoć) dość przyzwoita. I również nieco specyficzna, o czym wiedziałem już zanim zakupiłem próbkę (bo choć sample to ułamek części ceny butelki, to nawet tego raczej nie kupuję w ciemno). Ale teoria to jedno, a praktyka drugie, więc trzeba sprawdzić osobiście.

poniedziałek, 20 marca 2017

Ciężki wieczór z Glenwill whisky

Początkowo obawiałem się, że będę pił whisky, która nie istnieje. Takiej destylarni nie ma, o samej marce też w zasadzie ciężko znaleźć jakieś informacje. Jest profil na FB, który możecie sobie obejrzeć. ale jeśli nie znacie języka, to trudno stwierdzić, co on zawiera. Może to jakiś ponury żart, ktoś wlał do sampli blenda z borygo i bada, jak bardzo bloggerzy będą go lizać po tyłku za gratisy? Jak zobaczyłem, kto rozsyłał w Polsce próbki, to w sumie wszystko możliwe.
Ja swoją otrzymałem z drugiej ręki, od osoby, która spróbowała i postanowiła podać dalej. Bardzo miło, dziękuję! Coś dam na wymianę, więc nie będę się czuł zobowiązany do pisania peanów o podarku ;)
A co w zasadzie otrzymałem? 2 próbki - Glenwill Rum Cask Finish i Sherry Butt Finish. Obie w mocy 40%, nie wiem nic na temat filtracji czy karmelu, ale podejrzewam, że i filtrowaniu na zimno i barwieniu została poddana. Wiek oczywiście nieokreślony, za to jak sobie spojrzycie na profil, to butelki bardzo ładne. Na wazon jak znalazł! A jak z zawartością? O tym poniżej.

czwartek, 26 stycznia 2017

Loch Lomond 2001/2016 52,2%


Po ostatniej "medalistce" dziś już nieco spokojniej. W zasadzie jeśli popatrzy się na opinie o destylarniach, to trafiamy trochę na drugi biegun. Ale spróbować trzeba wszystkiego, bo a nuż nas oszukują? Choć o Loch Lomond od ich własnego przedstawiciela usłyszałem, że kiedyś robili po prostu "shitty whisky", natomiast od kilku lat ponoć mocno pracują nad jakością, i już niedługo ma to być wyczuwalne.
Dzisiejsza bohaterka została wydestylowana w 2001 roku, więc raczej pamięta jeszcze stare czasy. Aczkolwiek jest to edycja "single cask" (beczka 127), wybrana przez (chyba) obecnego dystrybutora produktów LL w Polsce - firmę M&P. Można było sobie zakupić sampla na ostatnim warszawskim Whisky Live, więc w sumie czemu nie? Tym bardziej, że tych jednobeczkowych edycji Loch Lomond raczej nie ma zbyt wiele.
Whisky pochodzi z beczki po bourbonie, rozlana bez rozcieńczania wodą i barwienia. Choć do tego ostatniego pewności nie mam, ale kolor po 15 latach dość blady, więc karmelu zapewne nie używano. Nie wiem, spośród jakich beczek było dane wybierać selekcjonerom M&P, natomiast po głowie przed degustacją chodziło mi, że nawet bycie najlepszym wśród najsłabszych to raczej żadna nobilitacja. No ale zobaczymy.

wtorek, 24 stycznia 2017

Old Pulteney 1989

Wracam po dość długiej przerwie. Jestem, żyję i mam się dobrze, i jak zawsze obiecuję sobie, że w końcu zacznę coś publikować regularnie. Przy okazji chciałbym delikatnie pomajstrować przy samej formule bloga, ale wiadomo, że wyjdzie jak wyjdzie.
Czym więc by zacząć rok 2017? A może najlepszą whisky 2016 roku? Ci bardziej zorientowani zapytają "a którą najlepszą?", ci mnie zorientowani "a co to za whisky?". Będzie to zatem najlepsza wg. WWA, a została nią Old Pulteney 1989. Butelkowana w 2015 roku z mocą 46%, dojrzewała w beczkach po bourbonie, w których wcześniej jeszcze dojrzewała jakaś whisky torfowa. Nie wiadomo dokładnie jaka, słyszałem plotki o Laphroaig, ale to tylko plotki.
Jeśli chodzi o nagrody typu "najlepsze na świecie" to wiadomo, że podchodzić do nich trzeba z dużą rezerwą. W zasadzie można je nawet zignorować i traktować jako ciekawostkę przyrodniczą, choć patrząc na galopujące ceny zwycięzców - tych ogarniętych rządzą posiadania tej najlepszej wciąż jest wielu.
Ja swoją butelkę (a raczej jej część, tzn, część zawartości) dostałem w prezencie, z podpowiedzią "jak ci zasmakuje, to wersja 1990 jest bardzo podobna, może nawet lepsza". Cenna uwaga, bo jest też połowę tańsza.
Co więc wybrano jako tą najlepszą? Zapraszam dalej!

poniedziałek, 7 listopada 2016

Wolf Distillery No. 6


Przyszedł czas na zdegustowanie polskiej whisky. Nie miałem okazji pić Kozubów, na produkty Paseckiego też się nie załapałem, ale udało mi się uszczknąć odrobinkę destylatu z Wolf Distillery. Trafiło na wersję oznaczoną dość lakonicznie jako no. 6. Wyprodukowana z jęczmienia niesłodowanego i słodowanego, dojrzewająca w beczkach po PX i czerwonym muscadecie. Obcięta co prawda do 43%, ale może przy młodym destylacie nie ma co przesadzać z mocą.
Nastawienie mam jak najbardziej dobre, choć próbowana na WLW jedna z wersji nie zachwyciła mnie. Ale może to pierwsze próby, widać, że w Wolf Distillery jest duch walki, mimo naszych mocno niesprzyjających takim inicjatywom przepisom. Może więc z czasem pojawi się doświadczenie i kolejne wypusty będą coraz lepsze. A że te wcześniejsze ktoś będzie musiał wypić, no to do dzieła!

piątek, 4 listopada 2016

Glengoyne 1990/2007 56,3% Amontillado

Dziś skok na głęboką wodę. Wzięło mnie na whisky z beczek po sherry, więc pora na coś z wyższej półki. Z Glengoyne miałem już kiedyś przyjemność (wersja NAS cask strength), dziś padło na destylowaną w 1990 roku i dojrzewającą w beczce po sherry typu amontillado. Beczka oczywiście jedna, whisky nie została rozcieńczona ani zabarwiona, więc ten piękny kolor ze zdjęcia osiągnęła w całkowicie naturalny sposób. Whisky tu i ówdzie zebrała bardzo wysokie noty, co przekłada się też na obecną cenę jeszcze dostępnych butelek. Można więc nieco skalibrować sobie skalę, choć z drugiej strony powstają obawy - czy człowiek nie będzie się sugerował ocenami innych, no i co jeśli nie będzie smakować? Szczególnie to ostatnie stresuje, bo może człowiek ma kawałek deski zamiast języka i powinien darować sobie próbowanie drogich rzeczy, poprzestając na maltach z dyskontu? Ale może jednak nie będzie tak źle. Zapraszam dalej!

piątek, 28 października 2016

Clynelish 1995/2015 54,6% Cadenhead's

Dziś znów coś nieco ambitniejszego, z kategorii whisky. Sample świeżutkie, dopiero co dotarły, jeszcze nawet nie wskoczyły do długiej kolejki rzeczy, oczekujących na degustację. Przed nimi byłoby trochę mniej interesujących trunków, więc bez żalu łapię poza kolejnością.
Padło na whisky Clynelish, rozlaną przez Cadenhead. Pochodzi z serii (?) Sherry Cask, a jeśli ktoś chce sobie zerknąć na butelkę i szczegóły, to zapraszam tu. Jakieś tam już podejścia do tej whisky robiłem, od podstawowej wersji począwszy, a na 20 - letniej Clynelish z serii Artist skończywszy. Ta ostatnia była jednak degustowana w nieco polowych warunkach (Poznań - i wszystko jasne! ;)), więc niech ta dzisiejsza będzie jakąś rekompensatą. A że i rozlewnia ponoć miała/ma dobrą opinię, to zapowiada się całkiem ciekawie. Więc do dzieła!

środa, 12 października 2016

Longmorn 1991/2007 50% Douglas Laing OMC

Po ostatniej, bourbonowej rozgrzewce, miało być coś bardziej ambitnego, i jest!
Trochę myślałem, po którego sampla sięgnąć, i z pomocą przyszły mi ostatnie newsy ze świta whisky. Otóż pojawi się na rynku nowa gama Longmorn. Będą w niej wersja bez określonego wieku, 16 i 23 - letnia. Wiadomość w sumie średnio elektryzująca, bo whisky chyba nie należy do tych najbardziej poszukiwanych na rynku, ale mnie zaciekawiło nawet nie tyle pojawienie się nowych butelek, co ich ceny. Otóż Longmorn występowała do niedawna (i w zasadzie jeszcze występuje tu i ówdzie) w jednej, 16 - letniej wersji. No i ten news, że pojawia się nowa "szesnastka"? Trochę bez sensu, prawda? Ale nowa wersja będzie 3-4 razy droższa od starej! A za 350 - 400 złotych, czyli tyle, ile kosztuje obecna wersja, będzie można teraz nabyć wersję NAS. Sprytna zagrywka! I niestety dość powszechna w ostatnim czasie. O cenie najstarszej wersji nie wspominam, jest tak niedorzeczna, że aż żal pisać.
Zawsze więc jest jakiś powód, żeby sięgnąć po któregoś z sampli, może być nawet taki. Zabieram się więc do swojej Longmorn, zostawiając temat galopady cenowej whisky.

niedziela, 25 września 2016

Rebel Yell Bourbon

Znów trochę czasu minęło od ostatniego posta, ale teraz już postaram się wrzucać coś w miarę regularnie. Tym bardziej, że materiału degustacyjnego nagromadziło się sporo, i trzeba nieco rozładować kolejkę.
Dziś coś lekkiego na rozgrzewkę, żeby nos i język wróciły do formy.
Rebel Yell to marka bourbonu raczej egzotyczna w naszym kraju. Wiadomo, że rynek dzielą między siebie duzi gracze, i bez małej fortuny wyłożonej na reklamę raczej nie wskoczy się do pierwszej ligi. Ale nie jest to droga butelka, więc może warto sięgnąć po nią choćby z ciekawości? Tak właśnie było u mnie. Bez wielkich oczekiwań, ale jakąś butelkę amerykańskiej whisky warto mieć pod ręką. A jeśli już mieć, to niech to nie będzie koniecznie JD czy JB. A czy warto mieć akurat tą? O tym dalej.


środa, 10 sierpnia 2016

Arran 17 YO

Dziś starcie ze swego czasu najstarszym Arranem w historii. Wypuszczony w (jakżeby inaczej!) limitowanej ilości 9000 butelek, leżakowany ponoć wyłącznie w beczkach po sherry, chyba też bez dodatku karmelu  filtracji na zimno.
Dość szybko Arran siedemnastoletni przestał być najstarszy w rodzinie, bo w następnym roku pojawił się, oczywiście limitowany, Arran pełnoletni. "Ekskluzywność" serii chyba za bardzo nie poruszyła konsumentów, bo butelki wciąż można bez trudu kupić w normalnych cenach. Poza tym, teraz praktycznie każda butelka jest "ekskluzywna i limitowana", więc ludziom ta wyjątkowość lekko się opatrzyła. Może więc przynajmniej sama whisky jest niezła? Kiedyś nawet opisywałem tu wersję 14 - letnią. Nie była to jakaś poruszająca whisky, ale dała się wypić z jakąś tam przyjemnością. W smaplu czeka jeszcze NAS Lochranza, i tej wersji już nieco się obawiam, ale kiedyś pewnie przyjdzie na nią czas. 17 powinna być najlepszym, co ma do zaoferowania destylarnia, ale czy będzie czymś dobrym? Pora sprawdzić.

wtorek, 19 lipca 2016

BenRiach 16 YO 1995/2011 58,3%

Dziś dla odmiany jakaś whisky. W końcu. Bo zrobiło się nieco chłodniej, i da radę przyswoić coś z nieco większą ilością alkoholu.
W szkle ląduje BenRiach. Butelkowany oficjalnie, ale w pełnej mocy i bez żadnych dodatków kolorystycznych czy filtracji. Dość młody (16 lat), o sporej mocy (58,3%), finiszowany w beczkach po sherry - zapowiada się ciekawie. Obym tylko poradził sobie z mocą ;)
Oczywiście (tzn. może nie dla wszystkich to oczywiste, ale dla mnie ostatnio tak) whisky z sampla, bo ostatnio jakoś mi nie po drodze z kupowaniem pełnych butelek. Kolor ma bardzo apetyczny, jeśli ktoś koniecznie chce sobie obejrzeć pełną butlę, to zapraszam tu: https://www.whiskybase.com/whisky/25714/benriach-1995 . A ja powoli zabieram się za degustację.

wtorek, 14 czerwca 2016

Ardbeg Dark Cove

Dziś pierwszy z sampli, nabytych podczas niezbyt udanych, warszawskich Whisky Days.
Do szkła trafia Ardbeg Dark Cove. Jest to limitowana edycja, wydawana z okazji corocznych Ardbeg Day. Szczerze to nigdy się za tymi wypustami nie uganiałem, bo ceny szybko osiągały nieracjonalne poziomy, a czytając opinie o tych whisky, to nie obiegały jakoś znacząco od podstawowej gamy Ardbeg. Ale skoro już trafiła się okazja, to czemu nie spróbować?
Ardbeg Dark Cove dojrzewała w beczkach po ciemnej sherry i po bourbonie. Rozlano ją do butelek z mocą 46,5%, co jest podobno najniższym woltażem, z jaką limitowana Ardbeg trafiła do butelek. Oszczędności? Czy może równamy do poziomu przeciętnego klienta, który zbyt mocnej whisky nie lubi? Mniejsza o to, najważniejsza jak zawsze jest zawartość. Pora ją sprawdzić!

poniedziałek, 14 marca 2016

Springbank 17YO Sherry 1997/2015 52.3%

Dziś whisky z sampla, ale nie byle jaka. Na blogu spotkanie z tą destylarnią już było, ale tylko z podstawową, 10-letnią wersją (no ok, jest jeszcze bardziej podstawowy NAS jak by ktoś był bardzo dokładny). Tym razem będzie lat 17. W dodatku z beczek po sherry, no i bez rozcieńczania. A jak jeszcze spojrzeliście w tytuł i zauważyliście Springbaka, to wiadomo, że wieczór zapowiada się ciekawie i smakowicie.
Whisky wypuszczono na rynek w ilości 9120 butelek, i chyba dość szybko zniknęła ze sklepów. Czy faktyczne jest taka dobra? Nie mi oceniać, ale na pewno mogę stwierdzić, czy będzie mi smakować. Nie będę więc przedłużał wstępu, i biorę się za próbowanie.



poniedziałek, 22 lutego 2016

Tomintoul 14 YO

Po długiej serii piwnej, pora sięgnąć po coś mocniejszego.
Z destylarnią Tomintoul póki co nie miałem do czynienia. Whisky w zasadzie do zdobycia bez większego problemu, ale jakoś nie wzbudzała mojego większego zainteresowania. A jak już się nią zainteresowałem, i coś tam poczytałem, to znów mi przechodziło. Generalnie próżno szukać jakichś peanów na jej temat, zaczęła mi się kojarzyć z whisky "taką sobie", a jak jeszcze popatrzyłem na rząd różnych butelek Tomintola..  One również niestety wyglądają mało fascynująco.
Ale jednak! Trochę to niepoważne, żeby wyrabiać sobie zdanie o czymś na podstawie czyichś opinii (ale czy często tak się nie dzieje?!), więc postanowiłem spróbować sam. Tylko od czego zacząć? Tu już jednak trochę polegałem na innych, i sięgnąłem po wersję 14 - letnią. Czemu akurat tą? Bo ona, jak jedyna w standardowej gamie, rozlewana jest do butelek z mocą 46%. Wszystkie pozostałe to 40%. Wersja ta nie jest też filtrowana na zimno i barwiona. O pozostałych edycjach raczej nie da się tego powiedzieć (żadnej informacji na etykietach), szczególnie jak spojrzy się na kolor tej 10 - letniej.
Skupiam się jednak na swojej buteleczce. Mało efektownej, z bladziutką whisky w środku. Wygląda trochę jak Kopciuszek, ale może to pozory, i okaże się zaskakująco dobra? Pora sprawdzić!

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Mortlach 2000/2012 12YO 46% Cooper's Choice

Dziś pierwsza w tym roku degustacja whisky, i będzie to moje pierwsze (wstyd się przyznać) spotkanie z destylarnią Mortlach. W kręgach miłośników whisky słodowej jest ona dość dobrze znana, ale jeśli będziecie chcieli kupić oficjalną wersję w jakimś sklepie - może spotkać was rozczarowanie. Nie żeby wersji oficjalnych nie było - były, nawet teraz chyba z jedna jest, ale to jednak nie Glenlivet czy Bowmore, i w najbliższej żabie nie ma sensu go szukać.
Dużo szerzej dostępne są wersje od niezależnych dystrybutorów, jednak sklep z płazem wciąż trzeba wykluczyć. W jakimś przyzwoitym sklepie z whisky już coś powinno udać się kupić.
Ja degustować będę właśnie taką wersję, rozlaną przez firmę Cooper's Choice. 12 lat, spędzone w beczce typu hogshead (nr 9050), naturalnie bez barwienia czy filtracji na zimno. Cena swego czasu też dość rozsądna, więc w zasadzie może być opcją dla popularnych, "oficjalnych" destylatów (o ile kogoś nie odstraszy brzydkie opakowanie). Czy zaoferuje coś ponad to? Zobaczymy.

piątek, 13 listopada 2015

Evan Williams 1783

Dziś ściągnąłem z szafki zakurzonego sampla, który dość długo czekał na swoją kolej. Jakoś nie po drodze mi ostatnio z bourbonami (w czym utwierdziło mnie kolejne podejście do Four Roses Small Batch), ale z drugiej strony - nie ma się co zniechęcać po jakimś nieudanym podejściu, może w końcu trafię na coś, co mnie przekona. Taką próbę podejmę dziś z bourbonem Evan Williams 1783.
Marka już chyba nawet lekko rozpoznawalna w naszym kraju, ale bardziej dzięki podstawowemu trunkowi z czarną etykietą. Ponoć niezły, stanowiący ciekawą alternatywę dla oklepanego JD.
Wersja 1783 to small batch, ale nie dowiemy się niestety, jak mały (edit - jednak znalazłem - ponoć ok. 80 beczek na batch), podobnie jak nie poznamy wieku destylatu. Wiadomo tylko, że jest extra-aged, więc zapewne oznacza to jakiś dodatkowy rok - dwa w beczce. Co ma swoje plusy i minusy, i oby te drugie nie przesłoniły tych pierwszych. Czy to się uda? Zapraszam dalej.

środa, 28 października 2015

Glendronach 11 YO 2002/2013 57,2%

Dziś w końcu jakaś whisky. A nawet nie "jakaś", ale całkiem porządna. Z jednej beczki, nierozcieńczana, niebarwiona i niefiltrowana. Choć akurat te przymioty nie robią chyba teraz na ludziach specjalnego wrażenia. Ale jeśli powie się jeszcze, że to Glendronach? No to wtedy zaczyna być ciekawie. Bo destylarnia dobrą renomę ma, póki co nie rozmienia się na drobne, butelkując jakiś szajs, więc warto od czasu do czasu spróbować czegoś od nich.
A ta edycja, składająca się z 701 butelek, została rozlana specjalnie dla portalu whiskybase.com. Jeśli ktoś jest ciekawy jak wygląda - proszę: https://www.whiskybase.com/whisky/46758
Ale wiadomo, że smak jest najważniejszy, więc żeby już nie przedłużać...


poniedziałek, 14 września 2015

Eagle Rare 10 YO

W zasadzie to mógłby być post z cyklu (dumnie powiedziane - "z cyklu"!...) "Z wizytą", ale szczerze mówiąc nie chciało mi się robić notatek w telefonie, do pisania też niczego przy sobie nie miałem. A poza tym wypiliśmy wcześniej piwo, a do tego miejsca mieliśmy zajrzeć rozpoznawczo, na jednego, szybkiego drama. Skończyło się na 2, a nawet chyba trzech, i chyba jeszcze na jakimś rozchodniaku. Czyli jak zawsze, a szczególnie w piątek.
Zatem miało być bez notatek i pisania na bloga, ale jednak wyszło inaczej. Winowajcą okazał się bourbon Eagle Rare w 10-letniej wersji. Oczywiście można wziąć lekką poprawkę na zmęczony język, tym bardziej że wcześniej pity był całkiem niezły Klikerran, no ale powiedzmy, że po nim spodziewałem się sporo, i tak nawiasem - zaspokoił oczekiwania. A czym tak zaskoczył Eagle Rare? O tym dalej.

niedziela, 14 czerwca 2015

Glen Moray 10 YO Chardonnay

Właśnie zauważyłem, że ostatni raz degustowałem jakąś whisky na blogu w lutym. Lekki obciach. Chyba trzeba będzie odkurzyć zapasy i wziąć się do roboty. Pogoda może nie sprzyja piciu mocnych alkoholi, ale wieczorami...
No właśnie, dziś coś odpowiedniego na ciepły, letni (choć to jeszcze nie lato!) wieczór. 10 - letni Glen Moray Chardonnay. Każdy pewnie od razu pomyśli, że finiszowany w beczkach po winie - otóż nie! Ta whisky cały okres dojrzewania spędza w beczkach po winie z odmiany chardonnay (nie znalazłem informacji, jakie to dokładnie wino).
Mówiąc delikatne, trend do leżakowania whisky w beczkach po wszelkiej maści winach (może poza sherry) nie jest tym, czego pożądają koneserzy. Ale zabieg taki daje zazwyczaj whisky słodką i gładką, bardzo odpowiadającą masowym gustom. Że nie do końca przypomina whisky słodową? W końcu i tak najważniejsza jest sprzedaż.
Ale jak zwykle - nie należy źle się nastawiać, i z góry oceniać. Ja kilku takich "winnych" whisky próbowałem, i nie pamiętam, by któraś rzuciła mnie na kolana, ale może z tą Glen Moray będzie inaczej? Zobaczymy.