czwartek, 16 października 2014

Henry Westons Vintage Cider 2013

Chyba już pora na zamknięcie sezonu cydrowego, a że w tym roku jakoś nie było ich zbyt wiele, to finisz musi być z przytupem. I może niekoniecznie przytupem jakościowym, ale procentowym (a jakże!). Oto dziś w szkle zagościł Henry Westons z rocznika 2013, o niebagatelnej mocy 8,2%. Oczywiście nie alkohol skłonił mnie do zakupu, ale przyznacie, że parametr imponujący. Szczególnie w takim rodzaju napoju, który jest orzeźwiający i pije się go raczej dość szybko.
W teorii Henry wygląda całkiem nieźle - rocznikowany cydr, oczywiście "slowly aged" w 200-letnich beczkach (ciekawe, co taka beczka może jeszcze oddać?), no i produkowany z najlepszych odmian jabłek. Co prawda pełno go w marketach, ale historia całkiem ciekawa. No i jeszcze jest półwytrawny, więc nie będzie zniechęcał tych, co to boją się kwasu. A jak to wszystko wypadnie w praktyce? Zapraszam do dalszej lektury.

niedziela, 12 października 2014

Locke's 8 YO Pure Pot Still Irish Single Malt

Dziś pora na lekką odmianę - po dwóch whisky ze Szkocji dziś pora na coś irlandzkiego. A w dodatku będzie to irlandzki single malt, a tych jak wiadomo nie ma zbyt wiele. Zresztą w porównaniu do mnogości produktów szkockich, oferta irlandzkiej konkurencji wygląda skromnie (podobnie z ilością destylarni - w Szkocji ponad sto, a w Irlandii ledwie... trzy!). Ma to też oczywiście swoje przełożenie w popularności, a już niekoniecznie w cenie - produkty irlandzkie, mimo iż zdecydowanie mniej poszukiwane, wcale tańsze ie są, wręcz przeciwnie. 
Może więc prezentują jakieś niespotykane walory smakowe i dlatego są tak wysoko wyceniane? Próbowałem już jednej z ciekawszych whisky irlandzkich - Redbreast - i owszem smakowała, ale żeby jakoś specjalnie zapadła mi w pamięć? To już niekoniecznie. Może więc będzie tak w przypadku 8 - letniej Locke's? Trzeba sprawdzić.

piątek, 10 października 2014

Glenburgie 1990/2009 62,2% The Single Malts of Scotland

Wczorajsza degustacja trochę mnie rozochociła, więc na dziś postanowiłem wyciągnąć też coś ciekawego i w odpowiednim wieku. A że kilka sampli czeka na spróbowanie, to dziś sięgnąłem po próbkę 18 - letniej Glenburgie, rozlanej w serii The Single Malts of Scotland. Podane w temacie lata destylacji i rozlewu wskazują na 19 lat, ale pamiętajcie, że liczą się lata pełne, a nie tylko roczniki.
A w ogóle co to za jakaś anonimowa whisky ta Glenburgie, może ktoś zapytać? Przewrotnie odpowiem, że jest bardzo duża szansa, iż większość pijących whisky tak w ogóle pewnie miało z nią styczność. Jak to możliwe? Otóż destylat ten jest jednym z wielu składników... blenda Ballantine's (a także innego rarytasu - Old Smuggler). Zatem pijąc tą ostatnią, przy okazji sączycie też pewnie destylaty z kilku mało popularnych destylarni. Ciekawy temat do rozważań przy whisky za 5 dyszek.
Sama destylarnia ma dość burzliwą historię, wielokrotnie ją zamykano, zdarzały się krótsze i dłuższe przestoje, aż w końcu w 2005 przejął ją Pernod-Ricard. O jej los można być już chyba spokojnym, bo popyt na whisky rośnie, a w dodatku na budynkach destylarni pojawił się wielki napis Ballantine's co pokazuje, że jej produkty są dość poważnie traktowane przy zestawianiu popularnego "mieszańca". Przy okazji oznacza to też pewnie, że oficjalnych wypustów nie należy się spodziewać zbyt wielu, więc z tym większą radością przystępuję do tej degustacji. A jakie będą jej efekty? Zapraszam do dalszej lektury.

czwartek, 9 października 2014

Bunnahabhain 1991/2012 46% Cooper's Choice

Dużo czasu minęło od mojego ostatniego wpisu, a jeszcze więcej od ostatniego opisu czegoś, co mi naprawdę smakowało. Zatem dziś będzie "pewniak" - może niekoniecznie rzecz wybitna, ale na pewno taka, która mi smakuje (widać to zresztą po ilości pozostałej w butelce, dość szybko się zmniejszającej niestety). Żeby więc zbytnio nie przedłużać - w szkle wylądowała 20 - letnia Bunnahabhain, rozlewany przez Cooper's Choice. Whisky w odpowiednim już wieku, z beczki po sherry, w dodatku kupiona za śmieszną jak na swoje parametry cenę (ale i sklepowa cena około 260 złotych nie jest jakaś straszna) - nie ma co wybrzydzać, tylko pić. Co prawda moje starcie z oficjalną, 12 - letnią Bunną wypadło średnio, ale przez jedną wersję nie ma się co zrażać do całości - idąc tą drogą, to po kilkunastu próbach mogło by zostać niewiele dramów do wypicia w życiu.
Skoro już nieco uprzedziłem wypadki, i napisałem że mi smakuje, to nie będę specjalnie przedłużać wstępu, i w dalszej części tego wpisu postaram się wyjaśnić dlaczego. Zapraszam więc do lektury!