Dziś kolejne piwo świąteczne, tym razem z Belgii. No, może nie do końca świąteczne, raczej zimowe, podążające chyba trochę za duchem poprawności politycznej, ale mi to specjalnie nie przeszkadza. W szkle wylądowały dziś krasnale z N'Ice Chouffe. Od razu przyznam, że o tym wcieleniu marki Chouffe nie wiedziałem, więc z tym większą przyjemnością przystąpiłem do degustowania.
Piwo ciemne, mocne (a jakże!), warzone z dodatkiem skórki gorzkiej pomarańczy, tymianku i...inwertowanego syropu cukrowego. Przy tym ostatnim entuzjazm nieco opadł, bo zwykły cukier w piwie belgijskim rozumiem, kandyzowany również, ale takie coś? Różnica niewielka, ale nazwa jakaś odpychająca.
Nie załamałem się jednak, Chouffe kojarzy mi się z piwem solidnym, więc pewnie te małe szczegóły nie wpłyną na ogólny obraz. Oby!
Mały blog o alkoholach; wrażenia z degustacji trunków wszelakich - od piwa, przez whisky, koniaki, wódki i wszelkie napoje dostarczające ciekawych doznań smakowych.
wtorek, 15 grudnia 2015
piątek, 11 grudnia 2015
Jurajskie Świąteczne
Święta coraz bliżej, niektórzy mają już choinki w domach, więc żeby nieco wczuć się w klimat, biorę się za degustowanie piw świątecznych.
Najchętniej zacząłbym od wyrobów belgijskich, ale może nie ma co na starcie zbyt wysoko zawieszać poprzeczki, więc dziś będzie jeszcze po polsku. Do szkła trafia Jurajskie Świąteczne. Ciemne piwo górnej fermentacji, z dodatkiem kakao, aromatu czekoladowego i chilli. Nie wiem, jak to ostatnie ma się do świąt, ale może po drwalach, kawach w papierowych kubkach i męskich torebkach zapanowała teraz moda na ostre i chilli będzie wszędzie! Przeżyliśmy wiele, przeżyjemy i to.
Piwo ładnie opakowane, z etykietą w stylu świątecznego swetra (gdzieś już taki motyw był...), niespecjalnie tanie, bo kupione w markecie za ponad 7 złotych (ten motyw to już wszędzie...). Czy w tej nieniskiej cenie zaoferuje coś ciekawego? Sprawdźmy.
Najchętniej zacząłbym od wyrobów belgijskich, ale może nie ma co na starcie zbyt wysoko zawieszać poprzeczki, więc dziś będzie jeszcze po polsku. Do szkła trafia Jurajskie Świąteczne. Ciemne piwo górnej fermentacji, z dodatkiem kakao, aromatu czekoladowego i chilli. Nie wiem, jak to ostatnie ma się do świąt, ale może po drwalach, kawach w papierowych kubkach i męskich torebkach zapanowała teraz moda na ostre i chilli będzie wszędzie! Przeżyliśmy wiele, przeżyjemy i to.
Piwo ładnie opakowane, z etykietą w stylu świątecznego swetra (gdzieś już taki motyw był...), niespecjalnie tanie, bo kupione w markecie za ponad 7 złotych (ten motyw to już wszędzie...). Czy w tej nieniskiej cenie zaoferuje coś ciekawego? Sprawdźmy.
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Konstancin IPA
Tej nowości nie mogłem sobie odpuścić. Ok, wiem, że to już nie ten "prawdziwy" Konstancin, warzony w Oborach (no właśnie, w sumie czemu nie Browar... Obory ;) ), ale jakiś sentyment pozostał. Nawet jeśli wciąż mam w pamięci kwaśne piwa z tego browaru, psujące się kilka miesięcy przez terminem. Za to jeśli jednak się udały, i nie były zakażone, to potrafiły być naprawdę dobre. Ech...
W każdym razie - IPA to oczywiście teraz żadna szokująca nowość, i widok Konstancina IPA na sklepowej półce spora część piwoszów skwitowała zapewne tylko wzruszeniem ramion. Tym bardziej, że piwo do tanich nie należy - w niemieckim dyskoncie ponad 7 złotych na półce. Ale obecnie to chyba niestety już norma, do której ja wciąż jakoś nie mogę się przyzwyczaić. Za to przynajmniej parametry piwa są solidne - 16,5% ekstraktu, z czego wyciśnięto zaledwie 6,2% alkoholu. Zapowiada się zgodna ze stylem IPA, nie żadne tam, wykastrowane "session ipa" itp.. A jak parametry przełożą się na smak? O tym już dalej.
W każdym razie - IPA to oczywiście teraz żadna szokująca nowość, i widok Konstancina IPA na sklepowej półce spora część piwoszów skwitowała zapewne tylko wzruszeniem ramion. Tym bardziej, że piwo do tanich nie należy - w niemieckim dyskoncie ponad 7 złotych na półce. Ale obecnie to chyba niestety już norma, do której ja wciąż jakoś nie mogę się przyzwyczaić. Za to przynajmniej parametry piwa są solidne - 16,5% ekstraktu, z czego wyciśnięto zaledwie 6,2% alkoholu. Zapowiada się zgodna ze stylem IPA, nie żadne tam, wykastrowane "session ipa" itp.. A jak parametry przełożą się na smak? O tym już dalej.
czwartek, 3 grudnia 2015
Żywiec Saison
Takie czasy nastały, że ciekawe piwa zaczynają produkować nawet koncerny, i na szczęście nie są to kolejne IPA i ich pochodne (no, przynajmniej nie wszystkie). Oto bowiem pokazał się na rynku Żywiec Saison. Piwo w belgijskim stylu, w dodatku chyba niespecjalnie popularnym (porównajcie w ofercie piw belgijskich ilość tripeli czy brune w stosunku do saisonów), produkowane przez jednego z trzech największych graczy na rynku?! 4 lata temu to byłaby herezja.
A czemu porwali się na taki styl? Przez jego przystępność? Prawdopodobnie. Dodatkowo praktycznie brak piw w tym stylu na rynku, więc i szanse na odniesienie do oryginałów niewielkie (z witbierem nie było już tak łatwo). No i w kraju nad Wisłą niewielu (nikt?) się na ten styl porywa, więc łatwo zwrócić uwagę degustatorów. Sukces sprzedażowy gwarantowany, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą partię towaru. A co potem? Czy piwo się obroni na dłuższą metę? Pora sprawdzić.
A czemu porwali się na taki styl? Przez jego przystępność? Prawdopodobnie. Dodatkowo praktycznie brak piw w tym stylu na rynku, więc i szanse na odniesienie do oryginałów niewielkie (z witbierem nie było już tak łatwo). No i w kraju nad Wisłą niewielu (nikt?) się na ten styl porywa, więc łatwo zwrócić uwagę degustatorów. Sukces sprzedażowy gwarantowany, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą partię towaru. A co potem? Czy piwo się obroni na dłuższą metę? Pora sprawdzić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)