Okazuje się, że dobre piwo można zrobić wszędzie. Nawet w Jabłonowie! Browar, który kilka lat temu kojarzył się z "supermocnymi" w PETach, obecnie ma dział dla nieco bardziej wymagających klientów - Manufakturę Piwną. Wypuściła ona już kilka piw, niektóre - jak "gryczane" czy Pils, zdobyły nawet sporo miłośników. Jestem jednym z nich, szczególnie jeśli chodzi o pilsa.
Jednak poza miodowymi czy zwykłymi jasnymi, pojawiają się też bardziej wyrafinowane pozycje. Jakiś czas temu pojawiło się Klasztorne na wzór piw trapistów, któremu może trochę brakuje do belgijskich pierwowzorów, ale na pewno jest piwem smacznym i bardzo pijalnym.
Kolejną z takich propozycji jest Blond, czyli jasne piwo, warzone ponownie według belgijskich wzorców. Cenna to inicjatywa, szczególnie w czasach, gdy następują wielkie zachwyty nad "ejlami" w stylach amerykańskich/anglosaskich, a nieco zapomina się, że wybitne piwa powstają też w Belgii.
Jabłonowo zamieszcza krótki opis na kontrze, w którym informuje między innymi o belgijskich drożdżach, przy okazji wspominając o tym, że piwo należy do grypy klasztornych. Cóż, w Belgii też panowała moda, żeby na butelce pojawiało się słowo "abbey".
Jak wypada to piwo, i czy w Mazowieckiem udało się uwarzyć coś w belgijskim klimacie? Zapraszam dalej.
Mały blog o alkoholach; wrażenia z degustacji trunków wszelakich - od piwa, przez whisky, koniaki, wódki i wszelkie napoje dostarczające ciekawych doznań smakowych.
wtorek, 10 września 2013
czwartek, 5 września 2013
Stassen Excellence Cidre Cuvee Prestige
Po kiepskim początku września już myślałem, że zostanę z tą butelką do wiosny, ale pogoda jednak nieco się poprawiła. Można zatem spokojnie wyjść na taras i znów otworzyć butelkę cydru.
Tym razem nie będzie to jednak nic krajowego. To, co piłem do tej pory, było niezłe, ale postanowiłem ruszyć nieco głębiej w las. Dziś padło na cydr belgijskiego Stassena. Produkty tej firmy pojawiły się jakiś czas temu w naszym kraju. Portfolio mają bogate, a ja postanowiłem sięgnąć po trunek stojący na szczycie hierarchii - Stassen Excellence.
Oczywiście nie jest to cydr od małego producenta - Stassen należy do grupy Heinekena, więc raczej nie robią tego w szopce na skraju sadu. Jednak ich produkty zbierają przyzwoite oceny, a w dodatku najlepszy z nich udało mi się kupić za około 12 złotych. Dużo? Lubelski kosztuje obecnie około 11 za litrową butelkę w "ptysiowym" stylu, a tu dostałem elegancką szampanówkę, zamykaną naturalnym korkiem. Chyba jasne, którą butelkę postawilibyście na stole na "nieformalnym" tarasowym spotkaniu ze znajomymi?
Ale w sumie nie o opakowanie chodzi. Liczy się zawartość, a ta zapowiada się obiecująco. Specjalnie dobrane, bardziej taniczne odmiany jabłek, plus aż 7% mocy. Czy Stassen Excellence podoła oczekiwaniom? Pora sprawdzić!
Tym razem nie będzie to jednak nic krajowego. To, co piłem do tej pory, było niezłe, ale postanowiłem ruszyć nieco głębiej w las. Dziś padło na cydr belgijskiego Stassena. Produkty tej firmy pojawiły się jakiś czas temu w naszym kraju. Portfolio mają bogate, a ja postanowiłem sięgnąć po trunek stojący na szczycie hierarchii - Stassen Excellence.
Oczywiście nie jest to cydr od małego producenta - Stassen należy do grupy Heinekena, więc raczej nie robią tego w szopce na skraju sadu. Jednak ich produkty zbierają przyzwoite oceny, a w dodatku najlepszy z nich udało mi się kupić za około 12 złotych. Dużo? Lubelski kosztuje obecnie około 11 za litrową butelkę w "ptysiowym" stylu, a tu dostałem elegancką szampanówkę, zamykaną naturalnym korkiem. Chyba jasne, którą butelkę postawilibyście na stole na "nieformalnym" tarasowym spotkaniu ze znajomymi?
Ale w sumie nie o opakowanie chodzi. Liczy się zawartość, a ta zapowiada się obiecująco. Specjalnie dobrane, bardziej taniczne odmiany jabłek, plus aż 7% mocy. Czy Stassen Excellence podoła oczekiwaniom? Pora sprawdzić!
wtorek, 3 września 2013
Chłopska Pędzona Pomarańczowo - Orzechowa
Widać od pewnego czasu, że wraca moda na "ludowe". Po okresie zachłyśnięcia wszystkim, co importowane i z daleka, zaczęliśmy chyba doceniać to, co może nam zaoferować krajowa produkcja. Dotyczy to oczywiście również alkoholi. Myślę, że powoli wygrzebujemy się z dołka, co udowadnia coraz większa liczba klasycznych pozycji. Wracają pieprzówki, jarzębiaki (to chyba na tych dwóch typach wódek najbardziej widoczny był upadek polskiej "myśli wódczanej"), obok nich pojawia się też wiele innych, przynajmniej w teorii ciekawych propozycji. Owszem, można je było kupić i kilka lat temu, ale najczęściej były to mocno niszowe i dość drogie produkty. Teraz zaczynają się pojawiać trunki szerzej dostępne, a przy okazji nieco tańsze. Oczywiście przy cenie 30 złotych nie ma co oczekiwać manufakturowej jakości, ale da się spróbować czegoś ciekawszego niż zwykła czysta.
Jedną z takich opcji jest seria Chłopskich Pędzonych. W niej właśnie pojawiła się pieprzówka, nalewka z czarnego bzu, czy właśnie dziś przeze mnie opisywana pomarańczowo orzechowa. Ładny wygląd, stylizacja "na ludowo", do tego niezła cena. Czy więc jest jakiś haczyk? Chętnie podejmę się sprawdzenia. Zapraszam dalej!
Jedną z takich opcji jest seria Chłopskich Pędzonych. W niej właśnie pojawiła się pieprzówka, nalewka z czarnego bzu, czy właśnie dziś przeze mnie opisywana pomarańczowo orzechowa. Ładny wygląd, stylizacja "na ludowo", do tego niezła cena. Czy więc jest jakiś haczyk? Chętnie podejmę się sprawdzenia. Zapraszam dalej!
czwartek, 29 sierpnia 2013
De Molen, Winterhop
Jak wiadomo powszechnie, Polska IPĄ stoi! Obecnie to chyba najpopularniejszy niszowy gatunek piwa, który wszyscy piją i do którego wszystko jest porównywane. Oczywiście powstają różne jej odmiany, browary prześcigają się w warzeniu coraz mocniej chmielonych piw itd... Ja oczywiście nie mam nic przeciwko, bo przecież wiadomo, że kilka lat temu chmielu w polskim piwie brakowało. Jakie polskie IPA są, to już inna kwestia. Ale gonimy świat, i na pewno nastąpi w końcu okres stabilizacji i powszechnej szczęśliwości. Oczywiście świat będzie już gonił za czymś innym, a my zostaniemy z tą IPĄ ja ten... Ale ponoć, jak już chyba wcześniej pisałem, modne stają się kwasy, więc polskie browary mają okazję się wykazać!
Oczywiście przy okazji mody pije się nie tylko krajowe piwa. Kiedyś trafienie dobrego ale na półce z piwem było dużym sukcesem. Teraz można wręcz przebierać w tych trunkach. I właśnie przy takim przebieraniu wpadł mi w ręce produkt browaru De Molen, konkretnie Winterhop. Czemu wmieszano wątek zimowy do IPA? Nie wiem, ale nie przeszkadza mi to w spróbowaniu tego piwa w sierpniu. Jak wypada, i czy warto poświęcić na nie kilka groszy więcej, niż na krajowe wynalazki? Zapraszam dalej!
Oczywiście przy okazji mody pije się nie tylko krajowe piwa. Kiedyś trafienie dobrego ale na półce z piwem było dużym sukcesem. Teraz można wręcz przebierać w tych trunkach. I właśnie przy takim przebieraniu wpadł mi w ręce produkt browaru De Molen, konkretnie Winterhop. Czemu wmieszano wątek zimowy do IPA? Nie wiem, ale nie przeszkadza mi to w spróbowaniu tego piwa w sierpniu. Jak wypada, i czy warto poświęcić na nie kilka groszy więcej, niż na krajowe wynalazki? Zapraszam dalej!
Subskrybuj:
Posty (Atom)