Przy okazji niedawnych potyczek z piwem rosyjskim postanowiłem pójść za ciosem, i opisać kolejne piwo z kraju mało egzotycznego, ale niezbyt często pojawiającego się na naszych piwnych półkach. Padło na walijskie SA z browaru Brains. Inną kwestią jest oczywiście to, czy traktować Walię osobno, czy wrzucić do wora Wielkiej Brytanii, ale za takie rozważania pewnie można by dostać w twarz od jakiegoś Walijczyka.
Nie wiem dokładnie, jak wygląda dostępność innych piw z tego kraju, ale nie przypominam sobie, żebym pił coś stamtąd pochodzącego. Więc w jakimś sensie egzotyka.
A co to w ogóle za piwo? Coś stojącego w lekkiej opozycji do panoszącej się po naszym kraju rewolucji piwnej, czyli łagodny, lekki 'ejl'. Czy już to wystarczy, żeby piwo stało się interesujące? Dla mnie tak, bo lekkich, sesyjnych piw górnej fermentacji nie ma u nas zbyt wiele (chyba że coś nowego się pojawiło, bo przy prędkości premier to w trakcie powstawania tego opisu powstało pewnie z pięć nowych piw). To, głównie z racji ceny, średnio nadaje się na masowe spożycie (choć społeczeństwo ponoć się bogaci, nie wiem, dla mnie dycha za butelkę to wciąż sporo), ale jako miły starter niezobowiązującego spotkania piwnego może być. Choć może nie będę wydawał opinii przed spróbowaniem. Zapraszam na wrażenia z degustacji.
Mały blog o alkoholach; wrażenia z degustacji trunków wszelakich - od piwa, przez whisky, koniaki, wódki i wszelkie napoje dostarczające ciekawych doznań smakowych.
niedziela, 12 stycznia 2014
piątek, 10 stycznia 2014
Clynelish 1983 24 YO Douglas Laing
Dziś będzie ponowne podejście do whisky Clynelish. Pierwsze, które było spotkaniem z oficjalną wersją, zakończyło się lekkim rozczarowaniem, ale na początku drogi nie ma co się zrażać. Tym bardziej, że wystarczy poszperać nieco po forach internetowych, i można zdobyć próbki ciekawszych wersji. Taką właśnie będę dziś degustował. Whisky została wydestylowana w 1983 i rozlana po 24 latach w mocy 50% przez niezależnego dystrybutora - firmę Douglas Laing (pochodzi z serii Old Malt Cask). Clynelish oczywiście nie został przefiltrowany na zimno, nie zabarwiono go karmelem (jak widać 24 lata w beczce po bourbonie nie wpłynęło mocno na zabarwienie - cenne info dla kierujących się kolorem przy zakupie whisky), no i pochodzi jeszcze z jednej beczki. W teorii wygląda to całkiem obiecująco, pora sprawdzić, jak będzie w praktyce. Zapraszam dalej! (A gdyby ktoś chciał sobie obejrzeć pełną butelkę - http://whiskybase.com/whisky/2052/clynelish-1983-dl ).
środa, 8 stycznia 2014
Żyguli Barowe Aksamitne
Z piwami rosyjskimi mam do czynienia niezbyt często. W sumie to wiadomo czemu - niewiele ich w sklepach, a jeśli już coś się pokazuje, to niekoniecznie są to pozycje warte uwagi. Ostatnio jednak udało mi się dorwać kilka interesujących (przynajmniej teoretycznie) pozycji, więc będzie okazja zbadać, co warzą w Rosji.
Dziś padło na piwo Żyguli Barowe Aksamitne, które warzy Moskovskaja Pivovarennaja Kompanija (wspaniała nazwa, wybaczcie, że pominąłem ją w tytule). Nie jest to oczywiście żaden mały browar, określenie "koncern" jest tu jak najbardziej na miejscu. Nie słychać jednak póki co o rosyjskiej rewolucji piwnej (przynajmniej u nas nie słychać), więc trzeba raczyć się tym, co wpada w ręce.
Piwo ponoć warzone jest według przepisu słynnej restauracji "Żyguli", a w składzie interesująco wyglądają słód żytni, biszkoptowy i cukier trzcinowy. Co z tego wyszło? Zapraszam dalej.
Dziś padło na piwo Żyguli Barowe Aksamitne, które warzy Moskovskaja Pivovarennaja Kompanija (wspaniała nazwa, wybaczcie, że pominąłem ją w tytule). Nie jest to oczywiście żaden mały browar, określenie "koncern" jest tu jak najbardziej na miejscu. Nie słychać jednak póki co o rosyjskiej rewolucji piwnej (przynajmniej u nas nie słychać), więc trzeba raczyć się tym, co wpada w ręce.
Piwo ponoć warzone jest według przepisu słynnej restauracji "Żyguli", a w składzie interesująco wyglądają słód żytni, biszkoptowy i cukier trzcinowy. Co z tego wyszło? Zapraszam dalej.
środa, 1 stycznia 2014
Cornelius Dominicanes
Przychodzi czasem okres, w którym trzeba przerzucić się na produkty bezalkoholowe, i wtedy zaczynają się wyczerpujące poszukiwania. Kiedyś pisałem już o jednym wartościowym znalezisku, jakim była bezalkoholowa Bavaria Wit, ale poza tym wartych wypicia trunków nie ma zbyt wiele. Karmi zaczęło mi się już nudzić, kwas chlebowy też, więc zaskoczenie wymieszało się z zadowoleniem, gdy nowo wypatrzone na półce piwo okazało się być bezalkoholowym. Chodzi konkretnie o Dominicanes, warzone przez Corneliusa (czyli Sulimar z Piotrkowa Trybunalskiego).
Żeby jednak nie było to kolejne piwo typu "bezalkoholowe - alk. do 0,5%", to dopisano do niego ładną historię. Ponoć receptura wzoruje się na piwach warzonych przez Siostry Dominikanki. Jak ma się piwo warzone dwieście lat temu do tego niskoalkoholowego wynalazku? Tego niestety nie wytłumaczono. Jest za to ładna historyjka, za promocję może z czystym sumieniem zabrać się duchowny, pijący również nie będą mieli wyrzutów sumienia, więc chyba wszyscy są zadowoleni.
Ale czy będzie tak miło po spróbowaniu? Ja wspomnienia po tego typu wyrobach mam raczej średnie, ale może tym razem będę zaskoczony? Warto sprawdzić, tym bardziej, że nawet przy kompletnej klapie obejdzie się bez bólu głowy.
Żeby jednak nie było to kolejne piwo typu "bezalkoholowe - alk. do 0,5%", to dopisano do niego ładną historię. Ponoć receptura wzoruje się na piwach warzonych przez Siostry Dominikanki. Jak ma się piwo warzone dwieście lat temu do tego niskoalkoholowego wynalazku? Tego niestety nie wytłumaczono. Jest za to ładna historyjka, za promocję może z czystym sumieniem zabrać się duchowny, pijący również nie będą mieli wyrzutów sumienia, więc chyba wszyscy są zadowoleni.
Ale czy będzie tak miło po spróbowaniu? Ja wspomnienia po tego typu wyrobach mam raczej średnie, ale może tym razem będę zaskoczony? Warto sprawdzić, tym bardziej, że nawet przy kompletnej klapie obejdzie się bez bólu głowy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)