Po niezbyt przyjemnych początkach z rumem na moim blogu (konkretnie tych) postanowiłem się nie zniechęcać i poszukać dalej. Zmieniłem jednak nieco obszar poszukiwań. Mógłbym oczywiście spróbować siedmioletniej Havany, bo i kupić łatwo, i licznik odwiedzin pewnie by na tym zyskał. To jednak byłoby czymś w stylu picia popularnego blenda. No niby nic w tym złego, dobrze podzielić się wrażeniami, ale jest sporo ciekawszych rzeczy do spróbowania. Idąc tym tropem na dziś przygotowałem sobie nikaraguański rum Flor de Cana w wersji siedmioletniej. Czemu akurat ten? Cóż, zbiera dość pochlebne opinie, dostał kilka wyróżnień na różnych imprezach (tak, wiem, to bardzo miarodajne...), a poza tym nie kosztuje jakichś kosmicznych pieniędzy. Co więc można mieć, decydując się na nieco mniej popularny rum w okolicach stówki? Zaraz się okaże, zapraszam dalej!
Mały blog o alkoholach; wrażenia z degustacji trunków wszelakich - od piwa, przez whisky, koniaki, wódki i wszelkie napoje dostarczające ciekawych doznań smakowych.
wtorek, 6 sierpnia 2013
niedziela, 4 sierpnia 2013
Namysłów Białe Pszeniczne
Do tej pory Browar Namysłów kojarzył mi się z raczej przeciętnymi wytworami sztuki piwowarskiej. Niby nie były to kwasy czy jakieś tanie poniewieracze, ale też nie miały w sobie niczego, co zachęcałoby do częstszego sięgania po nie. Ostatnio zresztą urządziłem sobie małą przekrojówkę piw z Namysłowa (nowe etykiety kuszą!), i utwierdziłem się w swoim przekonaniu. Nie było źle, ale piwa są z gatunku tych, które absolutnie nie zapadają w pamięć. Jeszcze nie tak słabe jak koncernowe wyroby, ale do piw solidnych im daleko.
Widać jednak, że w browarze planują ekspansję na rynek. Pojawiły się reklamy, chwalą się fermentacją w otwartych kadziach, "prawdziwością" piwa. Ludzie, którzy wcześniej nie słyszeli o Browarze Namysłów, teraz zaczynają pytać o jego piwa. Zatem chyba się udało.
Jednym z elementów tej akcji jest nowe piwo - Namysłów Białe Pszeniczne. Spodziewałem się, że będzie to zwykła pszenica w stylu niemieckim (co widać po szkle, w które piwo zostało nalane), a tu niespodzianka! Białe to witbier! Czyli jednak mamy dość odważny eksperyment. Z drugiej strony - piwo będzie się czymś wyróżniało, a trunki tego typu (jak choćby Obolon Bile) mają swoich wiernych odbiorców. Zatem plus za wypełnianie niszy, drugi plus za rozsądną cenę piwa (około 3,7 złotego). A jak w praktyce wypadł Biały Namysłów? I czy wyskoczył ponad przeciętny poziom piw z tego browaru? Zapraszam dalej!
Widać jednak, że w browarze planują ekspansję na rynek. Pojawiły się reklamy, chwalą się fermentacją w otwartych kadziach, "prawdziwością" piwa. Ludzie, którzy wcześniej nie słyszeli o Browarze Namysłów, teraz zaczynają pytać o jego piwa. Zatem chyba się udało.
Jednym z elementów tej akcji jest nowe piwo - Namysłów Białe Pszeniczne. Spodziewałem się, że będzie to zwykła pszenica w stylu niemieckim (co widać po szkle, w które piwo zostało nalane), a tu niespodzianka! Białe to witbier! Czyli jednak mamy dość odważny eksperyment. Z drugiej strony - piwo będzie się czymś wyróżniało, a trunki tego typu (jak choćby Obolon Bile) mają swoich wiernych odbiorców. Zatem plus za wypełnianie niszy, drugi plus za rozsądną cenę piwa (około 3,7 złotego). A jak w praktyce wypadł Biały Namysłów? I czy wyskoczył ponad przeciętny poziom piw z tego browaru? Zapraszam dalej!
sobota, 3 sierpnia 2013
Meukow VSOP
Po spróbowanym niedawno przeze mnie koniaku Meukow VS, przyszła pora na jego nieco starszego brata - wersję VSOP. Na temat samej marki napisałem już nieco przy opisie VS-ki, więc nie będę się powtarzał.
Podstawowa wersja nawet przypadła mi do gustu, spodobały mi się jej owocowe aromaty, choć mój kolega określił je "ordynarnymi". Może trochę tak jest, może taka ilość słodyczy kłóci się nieco z ideą wysublimowanego destylatu, ale z drugiej strony, to podstawowy produkt w gamie, więc jego "łatwiejszy" charakter z pewnością zjedna mu większą rzeszę konsumentów. Bo wiadomo, że nie robią tego dla idei...
Czego więc mogę spodziewać się po wersji VSOP? Cóż, teoretycznie większej złożoności i ciekawszych aromatów. Jak będzie? Zapraszam dalej.
Podstawowa wersja nawet przypadła mi do gustu, spodobały mi się jej owocowe aromaty, choć mój kolega określił je "ordynarnymi". Może trochę tak jest, może taka ilość słodyczy kłóci się nieco z ideą wysublimowanego destylatu, ale z drugiej strony, to podstawowy produkt w gamie, więc jego "łatwiejszy" charakter z pewnością zjedna mu większą rzeszę konsumentów. Bo wiadomo, że nie robią tego dla idei...
Czego więc mogę spodziewać się po wersji VSOP? Cóż, teoretycznie większej złożoności i ciekawszych aromatów. Jak będzie? Zapraszam dalej.
czwartek, 1 sierpnia 2013
Bacchus Oud Bruin
Po kilku ostatnich opisach dość popularnych w naszym kraju gatunków piwa, pora dziś na coś nieco bardziej egzotycznego. Padło na flamandzki Oud Bruin, a reprezentuje go Bacchus.
Sam styl to prawdziwa piwna klasyka. Pojawił się około XVII wieku (swoją drogą - to się nazywa tradycja!), a trunki mają charakterystyczne, owocowo - winne aromaty. Oczywiście nie w samej Belgii takie piwa są warzone, powstają też w Stanach Zjednoczonych. Tam zapanowała prawdziwa moda na "sour ales" (czyli wszystko co kwaśne - w sumie u nas niektóre browary kwasy warzą od dawna, ciekawe czy wiedzą, że wyprzedzili modę?), prawie każdy już to robi, więc jest co popić.
U nas niestety wybór jest bardzo ubogi, w zasadzie trzeba łapać co się trafi, ale od czasu do czasu coś gdzieś rzucą. Zastanawia mnie tylko przy okazji, ile osób biorąc takie piwo w ciemno, stwierdziło, że trafili popsutego kwasa? No ale jak się zapłaciło z dychę za butelkę, to nawet jak wykręca jadaczkę, to trzeba pić i chwalić!
Mi trafił się oud bruin z browaru Van Honsebrouck. Opakowanie to butelka pół - szampanówka, owinięta bardzo gustownym papierkiem (odpada odmaczanie etykiety, uff!). Prezentuje się ładnie, i zwraca uwagę, więc potencjalna ilość ofiar kwacha rośnie! A skoro już stałem się jedną z nich, to pora podzielić się wrażeniami. Zapraszam dalej!
Sam styl to prawdziwa piwna klasyka. Pojawił się około XVII wieku (swoją drogą - to się nazywa tradycja!), a trunki mają charakterystyczne, owocowo - winne aromaty. Oczywiście nie w samej Belgii takie piwa są warzone, powstają też w Stanach Zjednoczonych. Tam zapanowała prawdziwa moda na "sour ales" (czyli wszystko co kwaśne - w sumie u nas niektóre browary kwasy warzą od dawna, ciekawe czy wiedzą, że wyprzedzili modę?), prawie każdy już to robi, więc jest co popić.
U nas niestety wybór jest bardzo ubogi, w zasadzie trzeba łapać co się trafi, ale od czasu do czasu coś gdzieś rzucą. Zastanawia mnie tylko przy okazji, ile osób biorąc takie piwo w ciemno, stwierdziło, że trafili popsutego kwasa? No ale jak się zapłaciło z dychę za butelkę, to nawet jak wykręca jadaczkę, to trzeba pić i chwalić!
Mi trafił się oud bruin z browaru Van Honsebrouck. Opakowanie to butelka pół - szampanówka, owinięta bardzo gustownym papierkiem (odpada odmaczanie etykiety, uff!). Prezentuje się ładnie, i zwraca uwagę, więc potencjalna ilość ofiar kwacha rośnie! A skoro już stałem się jedną z nich, to pora podzielić się wrażeniami. Zapraszam dalej!
Subskrybuj:
Posty (Atom)