piątek, 1 listopada 2013

Crown Royal Whisky

Kanadyjska whisky (tak, w Kanadzie używają terminu whisky, nie whiskey) nie jest zbyt poważanym wśród smakoszy trunkiem. Zresztą, chyba sami Kanadyjczycy traktują ją bardzo "na luzie", czego dowodem są choćby bardzo luźne przepisy, regulujące powstawanie tego trunku. Jednym z najciekawszych jest możliwość dodawania około 9% dowolnych trunków (nie tylko alkoholu!) do gotowej whisky. Inny to możliwość różnorakiego, obowiązkowego trzyletniego leżakowania - albo przed blendowaniem, albo nawet przed! W tym drugim przypadku leżakuje po prostu gotowa mieszanka. Ciekawe, nieprawdaż?
Nic więc dziwnego, że kanadyjskie whisky kojarzą się raczej z niezbyt wyrafinowanymi, łatwo pijalnymi trunkami.
Ale może jednak warto zainteresować się którymś z produktów? Może sprawdzą się jako alternatywa dla bourbonu? Wszak większość eksportu z Kanady trafia właśnie do Stanów Zjednoczonych.
Postanowiłem się przekonać na własnej skórze. Obiektem testowym będzie kanadyjski blend Crown Royal. Na szczęście jego producent, z tego co mi wiadomo przynajmniej, nie korzysta z przepisu zezwalającego na dowolne domieszki. Może więc nie będzie tak najgorzej? Zapraszam dalej.

środa, 30 października 2013

Książęce Burgundowe

Już wcześniej, przy okazji opisywania któregoś z Książęcych wspominałem, że nie chcę, żeby był to blog o tyskim, ale czasem coś świeżutkiego i wyglądającego na ciekawe wpadnie w ręce. No i co poradzić? Niestety (stety) seria Książęcego jest łatwo dostępna (wystarczy pofatygować się do pobliskiego spożywczaka) i co jakiś czas wprowadza coś ciekawego (przynajmniej teoretycznie). Tak jest i tym razem - Burgundowe to propozycja na zimę, nieco mocniejsza (5,6%), z dodatkiem prawdziwych, suszonych owoców dzikiej róży. Akurat doświadczenia z tym owocem w piwie mam średnie (Perła Winter, do tej pory bolą mnie zęby na samą myśl...), więc cudów nie oczekuję. Ale ciekawość pewna jednak jest, a poza tym to pierwsza partia, więc piwowarzy nieco mocniej się postarali. Zatem do dzieła.

poniedziałek, 28 października 2013

Ursa Maior, Megaloman

Dziś w ręce wpadła mi kolejna ciekawostka. Coś, co chyba można bez zawahania nazwać piwem rzemieślniczym. W szkle wylądował Megaloman z bieszczadzkiego browaru Ursa Maior.
Już gdzieś wcześniej wspominałem, że nieco nie nadążam za krajowymi nowościami piwnymi, więc podczas buszowania w sklepie piwnym w dziale "polskie" co chwila byłem czymś zaskakiwany.
O tym projekcie słyszałem już nieco wcześniej, ale dopiero teraz trochę bliżej mu się przyjrzałem. I przyznam szczerze, że bardzo mi się podoba. Bez zadęcia, bez hipsterstwa i bez wzorowania się na amerykańskiej stylistyce. Megaloman to niby AIPA, ale jakaś taka bardziej swojska.
Zresztą, jeśli ktoś jest ciekaw, niech najlepiej sam odwiedzi stronę http://ursamaior.pl/aboutus i poczyta sobie.
Ja za takie inicjatywy trzymam kciuki, ale oczywiście najbardziej interesuje mnie samo piwo. Pora więc go spróbować. Zapraszam dalej!

czwartek, 24 października 2013

Dictador 20 YO Solera Rum

Pora zacząć drugą setkę, a na tą okazję też przyda się coś ciekawego. Padło więc na rum Dictador w wersji 20 - letniej. Od razu na wstępie muszę jednak jedną rzecz wyjaśnić. Ten rum nie do końca ma 20 lat. Dlaczego? Przez system dojrzewania zwany solera. Nie będę tu wchodził jakoś mocno w szczegóły, ogólnie system solera polega na mieszaniu destylatów młodszych ze starszymi. Beczki stoją ustawione w kilku warstwach, na dole znajduje się trunek najstarszy, na górze najmłodszy. Po zabutelkowaniu części najstarszego, ubytek w beczce jest uzupełniany młodszym z górnej warstwy.
Jak więc określić wiek w takim przypadku? Nie jest to proste, i zazwyczaj wiek podany przy trunku z tego systemu produkcji jest wiekiem orientacyjnym. Może oznaczać średni wiek, bądź też wiek najstarszej składowej. Tak więc Dicador  20 YO (a raczej jego składowe) ma CO NAJWYŻEJ 20 lat, a nie co najmniej, jak to jest choćby w przypadku szkockiej whisky.
Tyle wyjaśnień w sprawie wieku. Sam rum powstaje z soku z trzciny cukrowej, więc najogólniej można stwierdzić, że to trunek nieco lżejszy, niż rumy powstające z melasy. Produkowany jest w Kolumbii, w rozlewany w butelki przywożone z...Japonii. Nie wiem, na czym polega ich wyjątkowość, być może nigdzie bliżej nie ma producenta tak ładnie oklejającego szkło gumową warstewką. Ale skoro stać ich na takie fanaberie...
Starczy jednak już tych przydługich wstępów, zabieram się do degustacji.