Myślę, że to dobre kroki, bo czasem dyskont może być jedynym źródłem pijalnego piwa w okolicy (wiadomo, owady są już wszędzie), a rynku droższych IPA-podobnych piw to raczej nie naruszy.
To, że w gamie Cechowych pojawił się stout, nie jest w zasadzie jakąś niespodzianką. Styl już chyba u nas oswojony, choć wciąż kojarzący się większości z wodnistym Guinnessem. Ale że brown ale? To już mnie zaskoczyło, bo raczej nie jest to styl, który od pierwszego łyka zdobywa uznanie mas. Czego potwierdzeniem może być choćby jego rzadkie występowanie w środowisku piwnej rewolucji. Zatem mały plus za odwagę już na starcie. A jak wypadną testy na ludziach? O tym dalej.
Pierwsze do szkła trafiło Cechowe Brown Ale. I od razu na starcie lekka wpadka, bo piwo było zdecydowanie zbyt chłodne. Jednak lodówkowe 4 st. to za mało. Wpłynęło to chyba też na pianę - o dobrej konsystencji, ale szybko znikającą.
W ustach lekkie, z nutami karmelu, toffie i odrobiną razowego chleba. Ogólnie wytrawne, ale z jakimś minimalnym słodkim (a raczej słodzikowym) wtrąceniem. Goryczka obecna, ale nie pchająca się na pierwszy plan. Z minusów - jak dla mnie nieco za duże wysycenie. No i przy takich parametrach (5,2% alk) treści nieco brakuje. Ja wiem, że ten styl tak ma, ale wyspiarskie wersje przy niższych parametrach miały więcej ciała.
Piwo szybko zniknęło, no i przyszła pora na Cechowe Stout. Ale to nie zwykły stout, a stout owsiany - przynajmniej według tego, co obiecuje producent. Dawać kolejnego małego plusa jeszcze przed degustacją? Może jednak się wstrzymam.
Piwo wyjąłem z lodówki chwilę po otwarciu browna, więc miało szansę delikatnie się ogrzać. Czy pomogło to pianie? Może trochę, bo wytrzymała znacznie dłużej, niż na pierwszym piwie.
Na języku niestety nie było lepiej. Dużo ordynarnej słodyczy, czekolady, odrobina kwasku i znów ta lukrecja. Osobiście lukrecję lubię, ale w tym piwie z resztą aromatów tworzy jakąś ciężką, nieprzyswajalną dla mnie mieszankę. Po kliku łykach piwo zaczęło mnie zwyczajnie męczyć. Ciężar (6,5% alk, czyli znów rejony ciemnego mocnego), słodycz, lukrecja, i tak w kółko. No nie podołałem. Wypiłem jakieś 2/3 mojej połowy butelki i na więcej nie miałem ochoty.
Nie będę wdawał się w rozważania, czy to górna, czy dolna fermentacja, i czy Cechowe Stout ma coś wspólnego ze stoutem owsianym. Są od tego mądrzejsi, niech oni się spierają. Wiem tyle - to piwo zwyczajnie mi nie smakuje.
Natomiast jeśli chodzi o Cechowe Brown Ale, to okazało się dużym zaskoczeniem. Może nie jest to piwo wybitne, ale za 3 złote? W tej cenie naprawdę ciężko kupić coś ciekawego. Gdy wykluczy się przemysłowe lagery, to zostaje może klika interesujących piw (no właśnie, to ciekawy temat - czy da się kupić za 3 złote coś pijalnego, co nie jest jasnym lagerem?). Mam nadzieję, że to piwo zagości na dłużej w ofercie Biedronki, a że Van Pur podobno i tak warzy je na eksport pod inną marką, to może naleją też czasem trochę dla owada.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz