Dziś znów coś nieco ambitniejszego, z kategorii whisky. Sample świeżutkie, dopiero co dotarły, jeszcze nawet nie wskoczyły do długiej kolejki rzeczy, oczekujących na degustację. Przed nimi byłoby trochę mniej interesujących trunków, więc bez żalu łapię poza kolejnością.
Padło na whisky Clynelish, rozlaną przez Cadenhead. Pochodzi z serii (?) Sherry Cask, a jeśli ktoś chce sobie zerknąć na butelkę i szczegóły, to zapraszam tu. Jakieś tam już podejścia do tej whisky robiłem, od podstawowej wersji począwszy, a na 20 - letniej Clynelish z serii Artist skończywszy. Ta ostatnia była jednak degustowana w nieco polowych warunkach (Poznań - i wszystko jasne! ;)), więc niech ta dzisiejsza będzie jakąś rekompensatą. A że i rozlewnia ponoć miała/ma dobrą opinię, to zapowiada się całkiem ciekawie. Więc do dzieła!
Mały blog o alkoholach; wrażenia z degustacji trunków wszelakich - od piwa, przez whisky, koniaki, wódki i wszelkie napoje dostarczające ciekawych doznań smakowych.
piątek, 28 października 2016
poniedziałek, 24 października 2016
Artezan Preparat
Dziś pora na coś ciekawszego. Artezan Preparat, czyli wędzone barley wine. W dodatku nie jest to edycja tegoroczna. Moja butelka odstała już co swoje, bo pochodzi z roku 2015. Stała, czekała, oczekiwania wobec niej miałem spore, proporcjonalnie do ceny i grubiejącej z czasem warstwy kurzu. Artezan raczej słabizny nie wypuszcza na rynek - to wiadomo. Do tego całkiem solidne parametry - 22 ekstraktu, 9% alkoholu, nic tylko degustować. Zatem zapraszam dalej!
wtorek, 18 października 2016
Z wizytą: Whisky Live Warsaw 2016
![]() |
Polskie wilki, póki co tylko wyć, ale czekamy cierpliwie! |
Oczywiście zbijam się trochę, podejrzewam, że każdy jest w stanie sam ocenić, czy relacja i opinia jest wiarygodna, czy to raczej niewyszukane lizusostwo.
Ja postaram się napisać o tym, co mi się podobało, a co nie, naturalnie moim okiem mało doświadczonego bywalca. Bilet kupiłem za swoje, piłem za swoje, nawet buteleczki miałem swoje, a że to ostatnie mogło okazać się brzemienne w skutkach - o tym dalej. Zapraszam do lektury!
środa, 12 października 2016
Longmorn 1991/2007 50% Douglas Laing OMC
Po ostatniej, bourbonowej rozgrzewce, miało być coś bardziej ambitnego, i jest!
Trochę myślałem, po którego sampla sięgnąć, i z pomocą przyszły mi ostatnie newsy ze świta whisky. Otóż pojawi się na rynku nowa gama Longmorn. Będą w niej wersja bez określonego wieku, 16 i 23 - letnia. Wiadomość w sumie średnio elektryzująca, bo whisky chyba nie należy do tych najbardziej poszukiwanych na rynku, ale mnie zaciekawiło nawet nie tyle pojawienie się nowych butelek, co ich ceny. Otóż Longmorn występowała do niedawna (i w zasadzie jeszcze występuje tu i ówdzie) w jednej, 16 - letniej wersji. No i ten news, że pojawia się nowa "szesnastka"? Trochę bez sensu, prawda? Ale nowa wersja będzie 3-4 razy droższa od starej! A za 350 - 400 złotych, czyli tyle, ile kosztuje obecna wersja, będzie można teraz nabyć wersję NAS. Sprytna zagrywka! I niestety dość powszechna w ostatnim czasie. O cenie najstarszej wersji nie wspominam, jest tak niedorzeczna, że aż żal pisać.
Zawsze więc jest jakiś powód, żeby sięgnąć po któregoś z sampli, może być nawet taki. Zabieram się więc do swojej Longmorn, zostawiając temat galopady cenowej whisky.
Trochę myślałem, po którego sampla sięgnąć, i z pomocą przyszły mi ostatnie newsy ze świta whisky. Otóż pojawi się na rynku nowa gama Longmorn. Będą w niej wersja bez określonego wieku, 16 i 23 - letnia. Wiadomość w sumie średnio elektryzująca, bo whisky chyba nie należy do tych najbardziej poszukiwanych na rynku, ale mnie zaciekawiło nawet nie tyle pojawienie się nowych butelek, co ich ceny. Otóż Longmorn występowała do niedawna (i w zasadzie jeszcze występuje tu i ówdzie) w jednej, 16 - letniej wersji. No i ten news, że pojawia się nowa "szesnastka"? Trochę bez sensu, prawda? Ale nowa wersja będzie 3-4 razy droższa od starej! A za 350 - 400 złotych, czyli tyle, ile kosztuje obecna wersja, będzie można teraz nabyć wersję NAS. Sprytna zagrywka! I niestety dość powszechna w ostatnim czasie. O cenie najstarszej wersji nie wspominam, jest tak niedorzeczna, że aż żal pisać.
Zawsze więc jest jakiś powód, żeby sięgnąć po któregoś z sampli, może być nawet taki. Zabieram się więc do swojej Longmorn, zostawiając temat galopady cenowej whisky.
Subskrybuj:
Posty (Atom)